Impregnat do kostki brukowej bez rozpuszczalników COATER

impregnat 1 Impregnat do kostki brukowej bez rozpuszczalników COATER

COATER jest impregnatem do betonu na bazie polimerów. Jego zastosowanie poprawia odporność betonu na czynniki środowiskowe. Powierzchnie zaimpregnowane wykazują zwiększoną odporność na przenikanie cieczy. COATER nadaje wyrobom betonowym świeży wygląd, utrwala barwę i nadaje im szlachetnego wyglądu.

Przeznaczenie:

COATER jest opracowany specjalnie do wyrobów betonowych o chłonnych powierzchniach takich jak: kostka brukowa, płyty chodnikowe beton architektoniczny, etc.

Sposób użycia i wydajność:

Przed przystąpieniem do nakładania preparatu powierzchnie należy oczyścić z wszelkich zanieczyszczeń (brudu, kurzu, wykwitów, mchu). Preparat nakładać na suchą powierzchnię za pomocą pędzla, natrysku lub wałka. Unikać tworzenia się rozlewisk, kałuż preparatu na powierzchni wyrobów. W przypadku mocno chłonnego podłoża proponuje się nałożenia dwóch warstw, postępując w następujący sposób: połowę preparatu rozcieńczyć z wodą w stosunku 1:1 do 1:2 i nanieść pierwszą warstwę, kolejną warstwę nałożyć po wyschnięciu pierwszej preparatem nie rozcieńczonym. Impregnacje przeprowadzać podczas bezdeszczowej pogody w temp. 10-30oC. Wydajność: do 12m2 z 1 lira produktu (w zależności od chłonności powierzchni).

Pranie tapicerki samochodowej

P1010017 Pranie tapicerki samochodowej

Prawidłowe wyczyszczenie elementów tekstylnych w aucie to proces złożony jednak przy bliższym poznaniu prawidłowej techniki poradzi sobie z nim każdy.
trans Pranie tapicerki samochodowej

Poniżej przedstawiam jak należy go wykonać i jakie produkty są przydatne podczas prania tapicerki samochodowej.

Będziecie potrzebowali:

-odkurzacz piorący (ekstraktor),

-opryskiwacz 1 l na prespray, najlepiej z pompką żeby równomiernie nałożyć  produkt (może być większej pojemności, ale więcej jak 1l na raz nie należy rozrabiać),

- miękka szczotka, najlepsza drewniana, taka jakie dawniej stosowano do czyszczenia butów  do butów,

-termometr do zmierzenia temperatury roztworu, przydatny ale nie wymagany,

-gąbka/mikrofibra do boczków i podsufitki,

-odkurzacz zwykły

-prespray

-środek do ekstrakcji

-dostęp do cieplej wody

Odkurzanie

Odkurzcie wszystko najdokładniej jak się da, im dłużej wam to zajmie tym lepiej. Jak już uznacie, że skończyliście to klepnijcie ręką w fotel,jeśli się nie kurzy to ok. Następnie klepnijcie mocno ręką w wykładzinę, jeśli podskoczą ziarenka piasku to należy powtórzyć proces odkurzania. Przy wykładzinach podłogowych można się wspomagać szczotką  średniej twardości np, z syntetycznym włosiem ale na tyle miękką, żeby nie zmechaciła wykładziny. Łatwo to sprawdzić, idźcie do sklepu i kupcie taką która jak się pociągnie po wewnętrznej części przedramienia nie zarysuje skory.

Pranie

Działamy etapami, po 1 elemencie (fotelu), ja zawsze zaczynam od kierowcy, potem przechodzę na tył, następnie fotel pasażera, wykładziny, bagażnik i boczki drzwiowe.

Jeśli czyścimy podsufitkę to należy robić ją przed fotelami. Dokładnie odkurzamy  (przydaje się końcówka ze szczotką z miękkim włosiem do odkurzacza.  Rozrabiamy w letniej (!!!) wodzie środek czyszczący (APC, bonnet itp). Bierzemy gąbkę/fibrę  i natryskujemy na nią za pomocą opryskiwacza niewielką ilość środka, wyciskamy lekko  żeby była wilgotna ale żeby z niej nie sączył się produkt. Powolnymi spokojnymi, ruchami przecieramy tapicerkę. Co jakiś czas płuczemy gąbkę/fibrę w czystej wodzie. Zaczynamy od tyłu i przesuwamy się ku przodowi.  Z boczkami możemy postąpić identycznie. jeśli boimy się wyprać je za pomocą ekstraktora.
Idealne do takich prac są środki do czyszczenia pielęgnacyjnego.

Pamiętajcie o tym aby w mało widocznym miejscu przeprowadzić próbę z podsufitką, zdarzają się sytuacje w których materiał odkleja się pod wpływem wilgoci.materiał czasami lubi się odklejać!!!!!

Fotele i wykładziny:

Natryskujemy rozrobiony w cieplej wodze prespray (według dawkowania producenta konkretnego produktu) na jeden element/ panel /fotel i dokładnie wcieramy miękką szczotką. Czekamy ok. 10 minut (pracujcie w pomieszczeniu lub w cieniu, prespray nie może wyschnąć), po tym czasie wcieramy dokładnie jeszcze raz i czekamy kolejne kilka minut. Jeśli tapicerka jest bardzo brudna to po drugim wtarciu można natrysnąć jeszcze raz prespray (nie dużo, tak żeby osiadła mgiełka z opryskiwacza ale żeby się nie lało).

Po 15 minutach działamy odkurzaczem piorącym (zaczynamy od oparć następnie siedziska). Zagłówki wyciągamy będzie łatwiej operować.  Uważajcie żeby nie przemoczyć materiału bo wtedy zaczniemy wciągać brud z gąbki i proces bardzo się wydłuża (jeden fotel robi się wtedy 40 min dobrym sprzętem). Końcówka natryskująco-ssącą wykonujemy w miarę dynamiczne ruchy, lepiej przejechać kilka razy szybko w danym miejscu niż raz bardzo powoli.

W miejscach gdzie nie dajemy rady operować swoja końcówką, możemy ja zdjąć z rury i natryskiwać środek ekstrakcyjny a odsysać samą rurą, pomocny patent przy wykładzinach.

Teraz trochę o temperaturach. Każde 10 stopni więcej podwaja skuteczność działania detergentu. Prespray można rozrobić w 60 stopniach i potem trzymać opryskiwacz w misce z gorącą woda żeby nie ostygł. Co do temperatury środka do ekstrakcji, tu ogranicza was maszyna, u mnie to jest ok. 50 stopni, jak jest u was przeczytajcie w instrukcji odkurzacza i bezwzględnie tego przestrzegajcie. Jak nie macie termometru to używajcie taką wodą żeby można było do niej wsadzić rękę i wytrzymać na spokojnie kilkanaście/kilkadziesiąt sekund. Idealny jest ekstraktor z podgrzewaniem wody.

Suszenie

Po skończonym praniu suszymy auto. Zawsze spytajcie właściciela czy ma sprawny układ chłodzenia w aucie. Suszenie można przeprowadzić w sposób następujący:  włączamy silnik, zamykamy wszystkie drzwi, uchylamy z tyłu szyby na kilka cm i włączamy nadmuchy na full (pół na podłogę pół na górę, temp. na maks). Zostawiamy tak auto na godzinę i po godzinie powinno być wszystko suche, jeśli nie jest to suszymy do skutku.

Po wysuszeniu sprawdzamy czy jest ok i ewentualnie robimy poprawki.

Te 3 etapy zajmują mi około 3 godziny, za pierwszym razem było to u mnie około 6 godzin więc się nie przejmujcie icon wink Pranie tapicerki samochodowej

autor:

K. Gajewski

KANAR CUSTOMS

Truvox Hydromist Lite-budżetowy kompromis

hydromist Truvox Hydromist Lite budżetowy kompromis

Tym razem wzieliśmy do warsztat najtańszy ekstraktor Truvoxa. Sprzęt dotarł do nas w kolorowym dość pokaźnym pudle, zdecydowanie większym niż wskazywałaby na to wielkość ekstraktora. Jak przystało na najtańsze urządzenia Truvoxa, także i Lite produkowany jest w Chinach. Droższe urządzenia Truvoxa produkowane są w Wielkiej Brytanii, a ich jakość wykonania jest zdecydowanie lepsza. Po otwarciu kartonu naszym oczom ukazuje się sprytny mały ekstraktor, oraz komplet akcesoriów do prania dywanów i tapicerki ( mała ssawka do tapicerki, oraz ssawa podłogowa ). Sama budowa ekstraktora przypomina  sprzęt Karchera, mamy zatem wiaderko bardzo łatwe do opróżniania brudnej wody, zbiorniczek do środka niwelującego pianę. Ekstraktor spoczywa na czterech kółka dwoch wiekszych z tyłu, oraz dwu mniejszych z przodu maszyny. Górna pokrywa ekstraktora zamykana jest za pomocą klamr, pomysł podobny jak w urządzeniach Santoemmy. Mała ssawka do tapicerki w całości wykonana jest z przezroczystego plastiku, także doskonale widać zasysaną wodę. IMG 2350 300x199 Truvox Hydromist Lite budżetowy kompromisNa górze ssawki mamy okienko pozwalające na regulowanie siły ssania ekstraktora. Ssawki Santommy wykonane są znacznie solidniej, niestety nie ma ich na wyposażeniu maszyn i trzeba je dokupywać oddzielnie. W przypadku Truvoxa za cenę 1999 zł brutto otrzymujemy kompletne urządzenie gotowe do prania dywanów, wykładzin i tapicerek, na bardzo skromny początek wystarczy lub dla osób zajmujących się tematyką prania sporadycznie. Za ekstraktor o lepszych parametrach musimy na chwilę obecną zapłacić minimum 3250 zł brutto.

Krzysztof Ołdak Clean&Care

Auto detailing, co to takiego?

kanar customs1 Auto detailing, co to takiego?

 

W ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy na polskim rynku zaczęła rozwijać się zupełnie nowa, znana wcześniej jedynie nielicznym branża jaką jest auto detailing. W poniższym tekście postaram się wam nieco przybliżyć co ten termin oznacza i jakie daje możliwości dla posiadaczy czterech kółek.

 

Proces auto detailingu polega na doprowadzeniu auta do nienagannego stanu wizualnego zarówno od strony wnętrza jak i powłoki lakierniczej. Zabiegi przeprowadzane są zarówno na autach nowych jak i używanych. I nie ma nic dziwnego w tym, że auto prosto z salonu poddawane są procesom detailingu. W takich samochodach usuwane są drobne wady lakiernicze, typu zarysowania transportowe, następnie całość powłoki zabezpiecza się powłoką wosku. Konserwuje się również plastikowe i gumowe elementy karoseryjne. We wnętrzu zabezpiecza się elementy z plastiku, vinylu i przede wszystkim tapicerki skórzane. Tapicerkę tekstylną i wykładziny można zaimpregnować odpowiednimi preparatami. W starszych autach dochodzi korekta powłoki lakierniczej i czyszczenie wnęk, nadkoli, komory silnika oraz wnętrza To w skrócie, a jak to wszystko wygląda w rzeczywistości?

Często proces detailingu utożsamiany jest z praniem tapicerki i „polerką lakieru”. Według mnie to bardzo uogólnione i krzywdzące dla auto detailingu porównanie. Cały proces może trwać nawet kilka dni. Pierwszym krokiem jest dokładne umycie auta za pomocą myjki ciśnieniowej, oczyszczenie lakieru z nalotów, smoły, owadów itp. Następnie aby przywrócić lakierowni szklistą gładkość oczyszcza się go za pomocą specjalnej glinki, glinka wyciąga z porów lakieru brud i pomaga usunąć nalot który pozostaje na aucie mimo dokładnego mycia. Proces glinkowania to podstawa której nie może zabraknąć przy procesie korekcji lakieru (przybliżę go w kolejnym artykule). Gdy lakier jest już oczyszczony należy przeprowadzić inspekcję lakieru, zmierzenie grubości lakiernicze ewentualnie można uzupełnić odpryski lub ubytki w powłoce. Gdy już wiemy w jakim lakier jest stanie przystępujemy do korekcji. Jest to żmudny i wieloetapowy proces wymagający ogromnego wyczucia i przede wszystkim doświadczenia. Czasem rysy czy też uszkodzenia są na tyle poważne że trzeba użyć miejscowo papieru ściernego aby usunąć rysy. Następnie usuwa się rysy za pomocą polerki rotacyjnej i zestawów padów oraz past polerskich, zaczynając od tych najmocniej ściernych przez polerujące aż po wykończeniowe tzw. finiszujące. Ktoś co w tym trudnego, każdy lakiernik to zrobi?! Niby tak, ale doświadczony detailer potrafi zrobić korekcję na tzw. lustro usuwając przy tym tylko kilka mikronów lakieru. Wizyta u lakiernika często kończy się widocznymi na lakierze hologramami oraz ubytkiem w powłoce lakierniczej dochodzącej do 20-30 a nawet więcej mikronów!!! Pamiętajmy, że powłoka lakiernicza ma swoją określoną grubość na cele tego artykułu przyjmij średnio 100 mikronów. Jak sami widzicie proces detailingu jest powtarzalny, kolejna „polerka” może skończyć się przebiciem warstwy bezbarwnego lakieru.

Po korekcie powierzchnię lakieru przygotowuję się za pomocą cleanera który oczyszcza chemicznie podłoże. Tak przygotowaną powierzchnię zabezpiecza się warstwą wosku syntetycznego lub naturalnego. Wybór produktów zabezpieczających jest przeogromny, od wosków syntetycznych posiadających dużą wytrzymałość poprzez różnego rodzaju hybrydy aż po typowo naturalne produkty dające świetne efekty wizualne ale też posiadające mniejszą trwałość. Producenci prześcigają się zakresie ilości składników naturalnych w tym najbardziej cenionego składnika czyli wosku carnauba czyli ekstraktu z liści palmy rosnącej w Brazylii.

Gdy mamy już przygotowany lakier przechodzimy do zabezpieczenia wszystkich pozostałych elementów karoserii, czyli listew, uszczelek, elementów chromowanych, opon. Na felgi nakłada się woski przystosowany do „pracy” w trudnych warunkach, ułatwi na to późniejsze usunięcie z kół pozostałości pyłu z klocków hamulcowych oraz nalotów drogowych.

Kolejny etap to wnętrze. I tu również panuje stereotyp, że wyprać może każdy spec z „karcherem”. Owszem może to zrobić każdy ale tu też należy pamiętać o odpowiednim doborze środków chemicznych, o tym aby nie przemoczyć materiału i nie uszkodzić go zbyt mocnym detergentem. Poza tym tekstylia to nie wszystko, nie należy zapominać o dokładnym oczyszczeniu kokpitu, listew progowych poszycia drzwi, bagażnika. Tu również należy podejść z umiarem jeśli chodzi o moc środka czyszczącego bo wbrew pozorom uszkodzić lub odbarwić takie elementy jest bardzo łatwo. Po dokładnym oczyszczeniu zabezpiecza się wszystkie powierzchnie tzw. dressingami czyli odżywkami zabezpieczającymi materiały przed UV i dającymi ładne efekty wizualne od modnych i stylowych matów poprzez satynę kończąc na połysku. Wybór produktów jest tu równie duży jak w przypadku wosków. W przypadku tapicerek skórzanych dobór kosmetyków czyszczących i impregnujących jest niesamowicie ważny z uwagi na fakt, że skóra wymaga specjalistycznych zabiegów pielęgnacyjnych co opiszę w kolejnym artykule.

Jak widać auto detailing to nie tylko „polerka” i „pranie”. To żmudny i wieloetapowy proces, którego efekt końcowy zwykle powala na kolana właściciela auta. Warto przeprowadzać go w autach nowych (zabezpieczenie) jak i używanych. Cieszy fakt, że branża się rozwija, rośnie dostępność produktów, świadomość społeczna, że coś takiego w ogóle istnieje i co najważniejsze wzrasta liczba osób dla których to po prostu hobby i filozofia życiowa.

Na koniec kilka aspektów finansowych. Auto detailing przeprowadzony w profesjonalnym zakładzie to spory koszt mimo wszystko warty swojej ceny. Pojawiają się również głosy hobbystów lubiących samemu dbać o swoje auto, że kosmetyki są drogie. Owszem tanie nie są, ale są przy tym wydajne i efekt po ich zastosowaniu utrzymuje się dłużej i jest lepszy wizualnie od produktów tzw. marketowych. Przeciętne opakowanie wosku w cenie ok 100 PLN starczy nam na 2-3 lata regularnego stosowania. Sami więc sobie odpowiedzcie co się bardziej opłaca: „nano wosk” ze stacji benzynowej czy produkt stricte detailingowy?

 

Krzysztof Gajewski

www.kanar-customs.pl

Santoemma Sabrina- bestseller santoemmy

Dziś chciałem przedstawić obszerną galerię dotyczącą najmniejszej sabrinki santoemmy. Sprzęcik jest naprawdę godny polecenia jakość wykonania i parametry znacznie przewyższą ją sprzęt konkurencji. Galeria stworzona z myślą o nowych klientach dopiero zaczynających przygodę z praniem tapicerki czy praniem dywanów.
santoemma sabrina 11 1024x640 Santoemma Sabrina  bestseller santoemmy

santoemma sabrina2 1024x640 Santoemma Sabrina  bestseller santoemmy

santoemma sabrina3 1024x640 Santoemma Sabrina  bestseller santoemmy

A tutaj pokaz siły ssania w małej sabrinie. Na filmie pokazane moje urządzenie używane do usług w firmie.

0 Santoemma Sabrina  bestseller santoemmy

Santoemma + Clean&Care czyli mały rozbójnik

Mały ekstraktor

Od małego ekstraktoIMG 0054 200x300 Santoemma + Clean&Care czyli mały rozbójnikra zaczynamy zazwyczaj przygodę z praniem tapicerek samochodowych, dywanów, czy wykładzin. Jest to zazwyczaj pierwsze urządzenie o jakim myślimy kiedy chcemy zająć się praniem na poważnie. Dobór odpowiedniego sprzętu bywa bardzo istotny, to od niego zależy nasza wydajność, oraz jakość świadczonych usług. Ja także zaczołem swoją działalność od najmniejszego ekstraktora Santoemmy po dwóch latach mogę stwierdzić że jest to najlepszy mozliwy wybór w tej cenie. Podczas używania tego sprzętu wykończyłem dwie turbiny, połamałem dwa kółka. Turbiny w nowych sabrinach mają 1600 watt mocy oraz generują siłe ssania na poziomie 3000 mm ssania słupa wody. Najlepszy wynik wśród ekstraktorów tej klasy cenowej.  Turbina jest całkowicie rozbieralna i można ja serwisować samemu przy odrobinie umiejętności manualnych. Najczęstszą usterką jest uszkodzenie górnego łożyska w turbinach. Turbina w przypadku zassania wody wyrzuca wodę  bocznym otworem wyrzutowym. Po kilkunastu takich operacjach praca turbiny zaczyna być słyszalna, szczególnie kiedy wyłączymy silnik i turbina jeszcze kręci się przez kilka sekund. Jeśli w tym czasie usłyszymy charakterystyczny odgłos ocierania, to jest to znak że powinniśmy wymienić górne łożysko turbiny i to jak najszybciej. Turbina w santoemmie to dość  droga przyjemność, jest znacznie droższa niż turbina od puzzi, wiec powinniśmy dbać o nią by służyła nam jak najdłużej. Wkrótce wprowadzimy do sprzedaży specjalny system, zapobiegający przypadkowemu zassaniu wody przez ekstraktor. Pracując na małej sabrinie brakowało mi nieco większego ciśnienia natrysku, jest ono i tak wyższe niż w przypadku konkurencji, ale warto byłoby mieć więcej. Sabrina Maxi posiada już pompkę która generuje 9 bar i posiada tę samą turbinę co mała sabrina, ale jest zedcydowanie większa od małej sabriny, i codzienne bieganie z nią po mieszkaniach do specjalnie przyjemnych nie należy. Z odrobiną swoich umiejętności zaaplikowałem pompkę od maxi do małej sabrinki, następnie pokazałem swój pomysł  Santoemmie, i powstało urządzenie Sabrina + Clean&Care. Pompka 9 bar jest zdecydowanie większa od tej montowanej standartowo, dlatego niezbędne było zbudowanie odpowiedniej „budki lęgowej” żeby zakryć pompkę. Samo urządzenie spisuje się idealnie, jest lekkie i bardzo mocne, posiada zbiorniki po 14 litrów i nadaje się idealnie jako podstawowy sprzęt. Proszę zwrócić uwagę iż pomki 9 barowe oprócz santoemmy stosowane są w urządzeniach o wartości przekraczających 10 000 zł.

 Krzysztof Ołdak

santoemma cleancare 1024x640 Santoemma + Clean&Care czyli mały rozbójnik

 

Usuwanie plam z oleju na kostce brukowej nigdy nie było takie proste.

kostka 1 nowa 300x200 Usuwanie plam z oleju na kostce brukowej nigdy nie było takie proste.

kostka 3 nowa 300x200 Usuwanie plam z oleju na kostce brukowej nigdy nie było takie proste.

kostka 4 nowa 300x199 Usuwanie plam z oleju na kostce brukowej nigdy nie było takie proste.

kostka 5 nowa 300x199 Usuwanie plam z oleju na kostce brukowej nigdy nie było takie proste.

kostka czysta 3 nowa 300x200 Usuwanie plam z oleju na kostce brukowej nigdy nie było takie proste.Problem plam z oleju na kostce brukowej spędzał sen z powiek właścicielom posesji od momentu jej wprowadzenia do sprzedaży. Na polski rynku jest wiele środków które podobno usuwają takie plamy. My przetestowaliśmy chyba większość z nich, czasami z lepszym skutkiem, niestety częściej bez widocznych efektów. Samo użycie środka odtłuszczającego niewiele pomaga, olej wnika bardzo głęboko w strukturę kostki, co często utrudnia proces czyszczenia. Na zdjęciąch powyżej przedstawiamy działanie naszego środka, specjalnie do testów wybraliśmy trzy letnią kostkę brukową, która nie posiadała na sobie wykwitów wapiennych z racji wieku. Kostkę brukową można uznać za nową jako że nie była wcześniej nigdzie układana, leżała sobie na powietrzu niczym nie osłonięta. Na czystą kostkę wylaliśmy małą ilość przepracowanego oleju, i pozostawiliśmy na 24 godziny celem głębszego wchłonięcia go w strukturę kostki. Po 24 godzinach nanieśliśmy środek opracowany przez naszego pracownika na kostkę, i pozostawiliśmy na kolejne 24 godziny. Następnego dnia usuneliśmy pozostałość po naszym środku, oraz dokładnie umyliśmy kostkę samą wodą i pozostawiliśmy do wyschnięcia. Efekty działania widać bardziej obrazowo w dziale galeria. Wkrótce przeprowadzimy test usuwania plam z oleju na kostce którą, przez miesiąc  będziemy systematycznie nasączać olejem silnikowym i przekładniowym na przemian. O wynikach testów podzielimy się z Państwem na łamach naszej strony. Krzysztof Ołdak

Pomysł na firmę

Pomysł na powstanie firmy Ostech zrodził w zasadzie przypadek. Firma Clean&Care z Wołomina traktowała czyszczenie kostki raczej jako usługi poboczne, do momentu kiedy trafiliśmy na tzw zlecenie wyzwanie. Wtedy tradycyjne metody czyszczenia kostki brukowej  zawiodły nas, sprzęt który posiadaliśmy okazał się nieskuteczny i mało wydajny. Zrodził się wtedy pomysł na kolaz 1024x640 Pomysł na firmękupno maszyny dużo bardziej wydajnej, rozważaliśmy wtedy zakup agregatu 500 bar. Niestety ceny zakupu takiej maszyny mocno  przerosły nasze możliwości finansowe. We współpracy z Jarkiem Sapułą postanowiliśmy że zbudujemy sobie taką maszynę sami na nasze potrzeby. Na efekty naszej współpracy nie trzeba było długo czekać, po trzech tygodniach od zrodzenia się naszego pomysłu mieliśmy już odpowiedni agregat na placu boju. Kolaż z lewej strony przedstawia pierwszy agregat OSTECH 500D/15  z silnikiem diesla od samochodu VW POLO 1.4 oraz agregaty z 2010 OSTECH 350B/17 z silnikami spalinowymi. Na początku byliśmy pełni obaw o bezawaryjność naszej maszyny, jednak jak się później okazało bezzasadnie. Pierwszy agregat Ostechu pracuje bezawaryjnie już rok czasu. Nasza maszyna jest bezkonkurencyjna jeśli chodzi o koszty związane z utrzymaniem, tak duży silnik pozwala na bardzo ekonomiczną pracę. Niestety posiada jedną istotną wadę z punktu widzenia firm jednoosobowych. Duże rozmiary i waga wymagają do jej załadunku sporego samochodu, oraz przynajmniej dwu osób do jej obsługi. Postanowiliśmy że zbudujemy równie mocny agregat, ale na tyle mały żeby zmieścił się do auta typu kombi, oraz na tyle lekki żeby do samochodu mógł ją wprowadzić jeden operator. Do budowy ram użyliśmy stali kwasoodpornej zdecydowanie droższej od zwykłej stali, oraz zdecydowanie twardszej. W tej dziedzinie nie uznawaliśmy kompromisów, nasz sprzęt musi dzielnie służyć przez wiele lat. Rama ze stali kwasoodpornej w porównaniu ze zwykłą stalą posiada wiele zalet. Przez długi czas nie pokrywa się korozją, w przypadku otarć można miejsce uszkodzone wypolerować i w tym miejscu rama dalej wygląda jak nowa. Jednostki napędowe użyte przy budowie naszych agregatów zapalane są z kluczyka, a także w przypadku rozładowania akumulatora poprzez linkę. Altenator zapewnia stałe ładowanie akumulatora, oraz zapewnia możliwość podłączenia podgrzewacza wody, co w przypadku używania maszyn tam gdzie nie mamy dostępu do sieci elektrycznej bywa zbawienne. Należy pamiętać iż podgrzewacze wody do swojej pracy potrzebują oprócz paliwa, które podgrzewa wodę w wężownicy, także prąd do zasilania termostatów, wentylatórów etc. Krzysztof Ołdak